Jeszcze lekko zmrożone mięso kurczaka lub indyka, najlepiej pierś, pokrój w kostkę następnie zmieszaj z przyprawami - słodka papryka, pieprz, sól, lubczyk, curry - dodaj trzy zmiażdżone ząbki czosnku i drobno posiekaną czerwoną cebulę, dolej pięć łyżek oliwy i łyżkę sosu sojowego następnie schowaj na noc do lodówki. Nazajutrz sparz dorodnego pomidora, obierz go ze skórki i pokrój w drobną kostkę. Czerwoną, zieloną i żółtą paprykę, pieczarki i dwie żółte cebule pokrój w kostkę. Na patelni podgrzej oliwę następnie wrzuć kurczaka i obsmarz go ze wszystkich stron. Dodaj warzywa i duś kwadrans, po czym dorzuć pomidora. Zależnie od upodobań danie jest gotowe w ciągu pół godziny do czterdziestu minut. Podawać z kuskusem.
Smacznego...
- szeptak
- Ma rude włosy, zielone oczy i piegi. Jego matka zmarła gdy miał 35 lat. Ojca nie poznał nigdy. Urodził się późno w nocy w szpitalu z czerwonej cegły. Gdy widzi przestraszoną twarz Franza Kafki ogarnia go smutek. Chciałby wieść spokojne i harmonijne życie a ludziom, których spotka dawać tylko radość, szczęście i dobro. Zawsze, gdy to tylko możliwe, siada nocą na brzegu jeziora i patrzy w okna domu gdzie po raz pierwszy pocałował ukochaną.Ceni szczerość i odwagę. Ma już więcej lat niż Chrystus więc świata nie zbawi...
sobota, 24 stycznia 2015
poniedziałek, 19 stycznia 2015
UKŁADANKA
W Kielcach zgubiłem notatnik i dwa "małe lisy" ale natrafiłem na zebranie koła Literatów Trzeciego Wieku i tak jakoś tam zapadłem bo i z czasem byłem do przodu i na dworze padało, do hotelu daleko a miła pani bibliotekarka tak ładnie poprosiła by tym starszym paniom i jednemu panu poczytać - "bo pan ma taki ładny głos, no taki sam jak mój siostrzeniec" więc jak można było odmówić bo oprócz prośby obiecała i kawę i kawałek ciasta i "bilet do kina się panu załatwi... no... zgodzi się pan?" Nie miałem przecież wyjścia, nie można się było nie zgodzić. "Ale co mam poczytać?" "No niech pan coś wybierze. Oni są tak bardzo samotni. Niech pan na nich popatrzy, w większości to schorowani starzy ludzie, te kilka godzin raz w tygodniu pozwala im zapomnieć o przemijaniu." Poszedłem więc między regały i wybrałem kilka książek - trochę poetów, Stachurę, Cortazara i Kubusia Puchatka. "Tylko niech pan czyta głośno bo oni trochę słabo słyszą a pan Czesław jest niewidomy" "Na czym polegają te ich spotkania?" "Oni po prostu piszą, jedni wiersze, inni opowiadania a raz do roku wydajemy mały zbiorek. Będzie im bardzo miło" Z duszą na ramieniu usiadłem na przygotowanym krzesełku pani bibliotekarka przygasiła trochę jarzeniówki i zacząłem czytać. Początkowo szło mi niesporo, zacinałem się, czasem myliłem, oni pokasływali, wiercili się na krzesłach, siorbali kawę to nie miało prawa się udać. Wstałem i zacząłem chodzić między nimi i wtedy zaczęła się właściwa deklamacja, recytacja, czytanie czy jak to zwać. Zamiast poprawnej eleganckiej i powściągliwej retoryki zacząłem z nimi rozmawiać słowami poetów - pytałem, krzyczałem, snułem opowieści, okłamywałem pięknymi słówkami, drażniłem krzykiem by wreszcie po kilku fragmentach obudzić ich i zacząć wspólne czytanie. Każdy z nich wybrał sobie jaką książkę chciał i zaczęliśmy czytać jedna po drugiej na czuja nie dbając o jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy, po prostu gdy, ktoś poczuł, że jego tekst pasuje do chwili lub ma jakiś związek z tym co czytała poprzedniczka po prostu walił w stół i czytał dalej. Zaczęli się przekrzykiwać jak na wiecu, to znów snuć przemowę pogrzebową by skończyć płomiennym wyznaniem miłosnym. Wiersze mieszały się z instrukcją obsługi miksera, chłop ochrzaniał księżniczkę, zachód słońca wpadł do garnuszka z miodem, miłosierdzie boże na trasie Bydgoszcz - Toruń nie ma już artykulacji księstwa najprzedniejszej marki - te prawdy referuje miękko jak orzech smutek szyi mojej żony by dumnie i biednie nauczyć się, że normalnie biedronki nie są żarłocznymi drapieżnymi chrząszczami tylko panteon hinduistycznych bóstw zdumiewa swoją różnorodnością bo tragedia, która kosztowała życie szesnastu ludzi, nie ograniczyła się do wiosek pod lodospadem Zachodniego Ramienia. Klap, skończyło się.
Usiadłem na krzesełku i spojrzałem na ich twarze. Myślę, że byli szczęśliwi. Pani bibliotekarka zaczęła klaskać potem dołączyła reszta i wspólnie odklaskaliśmy koniec wieczoru.
czwartek, 1 stycznia 2015
nazajutrz 2015
zmieniło się absolutnie wszystko
świat brzmi zupełnie inaczej
coraz mniej ludzi wokół
przybyło ciszy, kurzu i przestrzeni do sprzątnięcia
zamiast żarówek płoną świece
zamiast słów echo wspomnień
daleko do drzew, jeszcze dalej do stolicy
środa, 31 grudnia 2014
niedziela, 30 listopada 2014
niewspomnienie
szybko więdną wspomnienia wstawione do flaszki po winie
mam tylko wodę i garść kryształków by posolić kanapkę
odrobiną świeżego światła i drobnym plasterkiem uśmiechu
- Napijemy się wódeczki ?- pytasz już od progu
a kieliszki brzęczą o klawisze moich żeber
czekam na ciebie od świtu do zmierzchu
od momentu gdy wyszłaś
gdy ułożyłaś moje pragnienia na miękkim posłaniu
swojej skóry
gdy pozwoliłaś dotulić się aż do kości
przykryć ciepłym oddechem
splątać pragnienia kosmykiem dotyku
właściwie to już mnie nie ma
schowany pod kopułą nieba
lub dachem samochodu mknącego przez następne miasto
zasypiam by obudzić się pod kołdrą kolejnego szarego poranka
czwartek, 2 stycznia 2014
z roku na rok jest coraz bardziej tak samo
mokra ulica, powystrzałowe śmieci, pustka, cisza
czeka mnie podróż środkiem transportu
mówi Cyganka ukryta w krużganku
przeniosę w czasie kępkę włosów
coś mi wypadnie - tych kilku starców
zakrętka i struna od gitary
zbyt długo starałem się nic nie powiedzieć
a ona czyta z ruchu linii papilarnych
bezwzględnie poproszę o fakturę
bo tylko pierwszy wers się liczy
sny i tak odlatują nie zapamiętane
zakurzona cierpliwość
sobota, 23 listopada 2013
LADY PANK
Bardzo lubię niektóre ich piosenki
właściwie wszystkie z pierwszej płyty i
Fabrykę Małp
na nostalgię nie ma rady
starość zdaje się coraz bardziej natarczywie pukać do drzwi mojego organizmu i nie mogę się zdecydować stary ramol, którą piosenkę dokleić więc idę na kompromis i wkleję
to...
właściwie wszystkie z pierwszej płyty i
Fabrykę Małp
na nostalgię nie ma rady
starość zdaje się coraz bardziej natarczywie pukać do drzwi mojego organizmu i nie mogę się zdecydować stary ramol, którą piosenkę dokleić więc idę na kompromis i wkleję
to...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
