bez obrazy
Drogi Panie Boże
po prostu
po ludzku
mi smutno
stworzyłeś najlepszy ze światów
i miłość
i wiarę w jutro
zachody słońca i wschody
poręcze a wokół nich schody
wątpliwość i siłę ciążenia
nienawiść i smugę cienia
dlaczego
schody nie wiodą do nieba
poręcze nie są podporą
wschody nie czynią dnia pięknym
zachody są tylko zmorą
właśnie
dzień nocą po deszczu zamknąłeś
wytarłeś o niebo swe dłonie
umknąłeś na jasną stronę
za sen mi zsyłając złudzenie
ja
a przecież niczego już nie chcę
i rozmów istotnych unikam
gdy wpadam to tylko by milczeć
i patrzeć w płomienie świecznika
już kończę o świcie wstać muszę
wyjechać zarobić i wrócić
spokoju mój Boże dwie krople
na moją zmęczoną wlej duszę
- szeptak
- Ma rude włosy, zielone oczy i piegi. Jego matka zmarła gdy miał 35 lat. Ojca nie poznał nigdy. Urodził się późno w nocy w szpitalu z czerwonej cegły. Gdy widzi przestraszoną twarz Franza Kafki ogarnia go smutek. Chciałby wieść spokojne i harmonijne życie a ludziom, których spotka dawać tylko radość, szczęście i dobro. Zawsze, gdy to tylko możliwe, siada nocą na brzegu jeziora i patrzy w okna domu gdzie po raz pierwszy pocałował ukochaną.Ceni szczerość i odwagę. Ma już więcej lat niż Chrystus więc świata nie zbawi...
piątek, 5 marca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)